„ Kącik redakcyjny”
Alfa: Wzięłam sobie do serca ten brak komentarzy,
spowodowany zapewne małą liczbą osób odwiedzających tego bloga. No cóż, ale nie
wolno się poddawać i zniechęcać. Dzisiaj wyjątkowo nieco inna forma wpisu, tak
zwany dodatek specjalny do bloczka. Hehe. Jakoś tak samo wyszło.
Tak jakby co akcja
opowiadanka osadzona jest przed czasami Sierry. Więcej nie będę mówić, bo nie
chcę spolerować, a że moja Beta ma teraz przerąbane w szkole i nie ma kiedy ze
mną się spotkać, by pomagać mi w pisaniu, to dzisiejszy wpis jest jej
zadedykowany.
Drzeworyt: Słoneczko
ty nasze, nie poddawaj się, ucz się pilnie w dnie i noce, nie dawaj się
jesiennym zmorą uczuciowym, idź ciągle do przodu i pamiętaj, że nigdy o Tobie
nie zapomnimy i nigdy nas nie stracisz (Chyba, że bardzo będziesz tego chciała
:P ). Możesz się do nas zwracać w każdej potrzebie, nie ważne czy płaczesz, czy
się jarasz i głupi uśmieszek nie chce ci zejść z twarzy. Doskonale wiesz, że
zawsze będziemy za tobą! Dlatego, dziecinko ty nasza, nie daj się!
Alfa: Nuu, kochana,
nie waż się poddać złym myślą i to na tyle z tego przydługiego wstępu. :*
Buźki. Mam nadzieję, że znajdziesz dla nas trochę czasu! A resztę czytelników
zapraszamy do czytania! Dla was, kochane anonimki, też mamy głęboką myśl prosto
z życia wziętą: „ Jeśli mówisz, że jest do dupy, to wiedz, że inni mają gorzej.
Ba, jeśli uważasz, że spadłeś na dno pamiętaj, że pojęcie dna jest bardzo
szeroko zrozumiałe. A jak już spadłeś na ziemię, to możesz się od niej odbić.
Bo choć droga do celu jest długa i trudna, to, co czeka nas w jej trakcie, jest
najcudowniejszym co mogło nas spotkać~”
Drzeworyt: A
zwłaszcza niezapowiedziane kartkówki z nie przerabianego wcześniej przez
nauczyciela tematu. Najcudowniejsza rzecz na świecie!
Alfa: :I Zapraszamy
do czytania.
----
----
Nudzi mi się i to tak
perfidnie. Nie wiem dlaczego, ale nuudzii mii się. I w tym swoim nudzeniu się
stwierdzam, że … nie jestem przyzwyczajony do bezruchu. Co prawda nie mogę się
dać samemu sobie tak samo. To znaczy swoim potrzebą, które nakazują mi zacząć
coś robić. Skoro już sobie obiecałem, że będę kimś innym to wytrzymam w tym
postanowieniu!
Powszechnie wiadomo,
że początki są trudne, ale, ale, ale… no… żeby aż tak?
Nudzi mi się!
Czy przybranie
zupełnie innej osobowości nie sprawi czasem, że moja psychika siądzie? Bo to
będzie jedna wielka gra aktorska, w której chodzi o to, bym uwierzył, że osoba
którą gram jest prawdziwym mną.
To męczące.
I powiem to znowu. No
dobra, nie powiem, pomyślę. NUDZI MI SIĘ!
Haloo, czy Emo-Willow
jeszcze tu jest? Haloo? Odbiór! Tu Kenowata wersja naszej osoby! Czy dasz mi
pozwolenie na ruszenie się z miejsca? Po co się pytam. To inaczej. Uwaga,
wstaję! I wcale nie obchodzi mnie twoje zdanie, rozumiesz?
Czy tylko mnie się
wydaje, że robię w tym momencie z siebie
kompletnego idiotę? Co prawda nikt tego nie widzi i nie słyszy, ale gadanie,
czy pytanie o pozwolenie samego siebie, nie uchodzi za normalne. Czy się mylę?
Ej, Emoo! Nosz
kurczę, nie ignoruj mnie!
Chwileczka, Ken- ziewnięcie- śpię. Daj mi jeszcze chwilę, i to taką
dłuższą. Poczekaj sobie spokojnie. Leżenie jest dobre, nic nie robienie jest
dobre. Nie chce mi się wstawać, dlatego daj mi jeszcze chwilę.
No odezwało się moje zaspane skarbie.
Haloo, ty pierdzielone Emo, wstajemy! Nudzi mi się! Nie rozumiesz, że to wielki
kryzys i trzeba jemu zapobiec?
Pobiec? Nie, tym bardziej nie chcę pobiec.
Pff. Kryzys. Trzeba zażegnać mój życiowy
kryzys. Trzeba wstać. Czy nie rozumiesz moich potrzeb?
Jak masz kryzys wieku średniego to nie mój problem. I weź się odwal.
Nie sprowadzisz mnie na złą drogę. Nie ma bata.
Nie chce mi się nic robić.
Popadam w obłęd czy też normalnym jest, że
czegoś bardzo mocno chcę, a jednocześnie bardzo mocno nie chcę? Czy ktoś może
mi na to pytanie odpowiedzieć?
Tak, to jest normalne. Chciałeś odpowiedzi, to ją masz.
Ale ja nie chciałem odpowiedzi od ciebie!
Ty to naprawdę masz problemy… Może jednak dasz mi w spokoju leżeć i kontemplować
ten nasz jakże oryginalny sufit?
Kurka. Gadam sam ze sobą. Stopień
szaleństwa poziom 3! Waaa!
Weź się uspokój i zacznij myśleć tą swoją połową mózgu nad czymś
przyjemniejszym. Pomyślałby kto, że przejmujesz się tym, że ze mną gadasz.
No a ty się nie przejmujesz? Jak gadam z
tobą, to zupełnie tak, jakbym gadał sam ze sobą! Jesteśmy szaleni!
Jak ktoś tu jest szalony to tylko ty. Ja tam uważam się za normalną,
zamkniętą w sobie osobę.
Co ci daje to
odstawianie paniki?
Jak to co mi daje?
Aaa… Już rozumiem. W ten sposób ci się nie nudzi.
…
No, a nie mam racji?
Emo, weź mnie nie
dobijaj. I tak mi się nudzi!
Bez sensu jest to twoje narzekanie. Skoro tak nie masz co robić tą
swoją połową osobowości to pomedytuj.
A może zrobimy coś bardziej fizycznego,
hmmm? Wtedy na pewno nie będę
się nudzić!
Czyli… masz ochotę na seks? Odpada. Leżenie lepsze od wyrywania jakichś
lasek. Za dużo z tym zachodu. (No bo wiesz. Jak ktoś ciebie wyrywa to już
zupełnie inna sprawa ;) )
Od razu, że seks. Już samo robienie pompek
jest ciekawsze od leżenia na wyrze niczym kłoda!
Robienie pompek też odpada. To zbyt męczące zajęcie.
Ogółem życie jest zbyt męczące, co nie?
Dokładnie. W końcu mnie zrozumiałeś. Jestem pełen podziwu dla samego
siebie.
No tak, bo ja i ty to jedna osoba. Aż mam
ochotę krzyczeć!
A mi się nie chce krzyczeć, więc nie krzyczymy.
Ej no, dlaczego nie? To też by było
ciekawe!
No właśnie nie za bardzo. Tak zacząć wrzeszczeć ni z tego ni z owego?
Przecież nie jesteśmy psychiczni.
A jak nie my to kto?
Z resztą nikogo w
domu nie ma. Nikt by nie zareagował. Co złego jest w krzyczeniu?
Raczej chciałeś się spytać co złego jest w krzyczeniu bez najmniejszego
powodu. Pomyślmy… Jest to bezsensowna forma wydawania z siebie dźwięków o
wysokiej częstotliwości, przez co po dość krótkim czasie zdarlibyśmy sobie
gardło.
Ból jest przeze mnie niepożądany.
Czyżby Emo nie lubiło się ciąć?
To, że wyglądem przypominamy teraz Emo nie oznacza od razu, że naszym
jedynym przyjacielem ma być żyletka.
No tak, ale żyletka i nożyk to już co
innego?
Nie widzę w tym nic śmiesznego.
No już, już. Nie naburmuszaj się tak. Jako
ta nasza bardziej Kenowata część stwierdzam, że poniekąd masz rację. Może
jednak pozwolisz mi działać i dasz nam wstać?
Niedoczekanie twoje. Tak szybko z celibatu, polegającym na nic nie
robieniu, nie zrezygnuję.
Nikt by się o tym nie dowiedział! Nawet
jeśli tak, to nic nam nie zrobią. Bo od kiedy zabrania się komukolwiek
poruszać?
No niby nikt nam nic nie zabronił, ale … ja to zrobiłem. Dlatego
właśnie odpoczywamy, śpimy i powoli mamy zapadać w apatię.
Wiesz, że to nie brzmi dobrze?
Tu nie chodzi o brzmienie, tu chodzi o sens
całej idei!
To naszym postępowaniem kieruje jakaś
idea? Serio? Od kiedy?
Od teraz.
Znowu jesteś zły? No wiesz co. Jak tak
możesz?
Proszę, zróbmy sobie
przerwę w nic nie robieniu!
Echh, nie odpuścisz?
Oczywiście, że nie! Haloo! Nudzi mi się!
To Ken, Haloo, idź spać. Nie będzie ci się wtedy nudziło. Może nawet
będziesz w krainie marzeń sennych biegał, zmęczysz się i poczujesz się
spełniony?
Dzięki wielkie za taką radę. Ja wiem, że
do mnie się już nie przyznajemy, bo jestem tą osobowością, która ma jeszcze
jakieś chęci i ambicje i to jest niemożliwe do zniesienia. Wręcz godne pogardy,
spalenia na stosie, śmierci męczeńskiej w studiu fitness, no ale pójdź mi na
rękę i pozwól mi wstać!
Niech ci będzie, ale pamiętaj, że kiedyś w końcu cię do końca wchłonę i
skończą się czasy Kena.
Bardzo. To. Pocieszające.
Ja wiem, ja wiem. Uchh, a ja tak bardzo chciałem stać się mistrzem w
dziedzinie „Nie ruszam się, bo poruszanie się jest zbyt męczące.”
Aleś se długą nazwę dyscypliny wybrał, a
skrót od tego to „NRSBPSJZM”. Nazwa równie długa i niełatwa do wypowiedzenia.
Nrsbpsjzm. Impresjonizm! Nieruskiebopsjozmowanie!
Bez komentarze, Ken, bez komentarza.
Nieruskiebopsjozmowanie!
…
Ta nazwa mi się
spodobała! Haha.
Taaa, właśnie słyszę.
Dobra, dobra Emo, nie gardź mną aż tak bardzo.
Nie masz pojęcia czego ode mnie wymagasz.
To ja wstaję!
Nasze ciało w końcu
się poruszyło i usiedliśmy. Zadowolony przeciągnąłem się i stanąłem powoli na
nogach, odzianych w tęczowe skarpetki.
To co by tu porobić?
Przeczesałem wzrokiem
niebieski pokój w poszukiwaniu czegoś, co by przykuło moją uwagę
Czemu w moim pokoju,
pokoju nastolatka, są tylko książki? Gdzie jakieś łącze z Internetem? Nawet
laptopa nie ma. O telefonie już nie wspominając…
Co prawda miałem aż
DWA telefony, bo jak to w dzisiejszych czasach, gorszy telefon miałem do
dzwonienia, sms-owania oraz na nadzwyczajne wypadki- tzn. jakby ktoś chciał
mnie okraść i kazał dać sobie telefon bez żalu oddałbym mu tę niemalże
cegłówkę. Od tego przecież była. Ten lepszy model miałem do korzystania z
popularnych portali i innych takich, czyli do ogólnego surfowania po wirtualnym
świecie Internetów. Ten telefon był o wiele bliższy sercu. Co poniekąd jest
śmieszne, bo żeby przedmiot nieożywiony najlepszym przyjacielem człowieka?
Nawet cieszę się, że zerwałem z tym uzależnieniem.
Na moje (nasze)
nieszczęście, ten nowszy model się zepsuł, a cegła, mimo że cała i zdrowa nie
nadawała się do zaspokojenia potrzeby wejścia na jakikolwiek portal. Uroki
niezniszczalnej NOKII.
I nie lepiej ci było leżeć?
Ćśśś, zaraz wymyślę coś
ciekawego do roboty. O ile się orientuję to ojczulek jeszcze nie zabrał z domu
komputera… To jest myśl! Już wiem co będziemy dzisiaj robić!
Wow! Gratuluję geniuszu!
Nie zważając na słowa
przesiąknięte ironią, wyszedłem z pokoju i zamknąłem z trzaskiem za sobą drzwi.
Ot, same się zatrzasnęły.
Uważaj, Ken, bo ktoś ci jeszcze uwierzy. No już głośniej być nie
mogłeś. Pff.
Nie
bądź na mnie zły. Obiecuję, że za dwie godziny grzecznie się położę i będziesz
mógł zostać mistrzem w dziedzinie Nieruskiegobopsjozmowania.
Pff.
Nieco niepewnie otworzyłem drzwi od dawnego
biura ojca. Kiedyś było tu mnóstwo papierów, na ścianach wisiały winyle,
plakaty, gabloty, a teraz… było tu tak pusto. Brak życia. Jednie komputer
został. Niemal ostatnia pamiątka po tacie, która niedługo także zniknie.
Wszystko związane z Nim nagle znikało. Tylko ten sprzęt został tu przypadkiem.
Nic na to nie
poradzę.
A teraz czas
poszukać czegoś ciekawego do porobienia w magicznym świecie, w którym pojęcie
„troski” nie istniało. No może na Wikipedii.
Usiadłem przed
komputerem i wcisnąłem guzik, który miał uruchomić maszynę. Cicho gwizdałem
sobie pod nosem ku niezadowoleniu mojej drugiej jaźni.
W końcu po długim
oczekiwaniu mogłem wejść na Chroma i zacząć przeszukiwać strony.
Moje czarne oczy
przyciągnęła reklama jakiejś darmowej gry, w której miało się za zadanie
wybudować swoją przyszłość za pomocą postaci, która miała być „nami”.
Przesunąłem kursor
na reklamę i wszedłem na stronkę.
Okazało się, że
przed grą trzeba było napisać kartę postaci. No cóż, skoro nam się nudziło to
mogłem coś takiego uzupełnić.
Zabijacze czasu były
w tym momencie bardzo mile widziane.
Ściągnąłem
potrzebny plik i go otworzyłem. Wyskoczyła mi pusta strona z pytaniami o
informacje.
Pisanie czas zacząć.
---*
Imię: Willow
Nazwisko:
Blackburn
Nick* :
EmoKenuś
Wiek: 17 lat
Urodziny: 13
grudnia
Wygląd:
·
Kolor włosów: czarny.
·
Kolor oczu: czarne (Bez soczewek- błękitne)
·
Typowy ubiór: dwunasto dziurkowe, czarne glany,
jeansy, czarna skóra i ciemne koszulki z rockowymi napisami,
·
Wzrost: 167 cm
·
Typowo kobieca uroda,
·
Szczupły, drobny, o bladym odcieniu skóry.
Znaki szczególne:
Stalowe kółko w dolnej wardze oraz pomalowane na czarno paznokcie.
Typowe zachowania:
·
Nie odzywam się,
·
Jestem spokojny, wręcz apatyczny,
·
Nie wyrażam tego, co czuję,
·
Muszę przyznać, że czasami patrzę na innych z
pogardą,
·
Bez przerwy prowadzę rozważania na różne tematy.
Blizny, tatuaże: Brak.
Plany na
przyszłość: Brak. Nigdy o tym za
poważnie nie myślałem, choć gdy byłem młodszy marzyłem o zostaniu… stylistą.
Ciekawostki:
- Mam słabość do kotów, a zwłaszcza do tych czarnych,
- Lubię znajdować opuszczone przez ludzkość miejsca, a następnie w nich przesiadywać,
- Nie na widzę szarego,
- Jestem tolerancyjny,
- * Mam wrażenie, że cierpię na rozdwojenie jaźni,
- Gdy jestem zdenerwowany, kręcę swoim kolczykiem,
- Nie lubię przebywać wśród ludzi,
- Mam kilka fobii…
Czego twoja
postać chciałaby doświadczyć?/ O czym zawsze marzyła?
Emm… Trudno mi się
do tego przyznać, ale chciałbym mieć swojego cichego obserwatora, który
doglądałby mnie każdego dnia, pomagał mi w najgorszych momentach, był moim
stróżem i najbliższą mi osobą. Może w końcu dowiedziałbym się co to znaczy
troska o kogoś?
---*
No to jak, idziemy poleżeć?
Co
prawda obiecałem, ale nie chciałbyś zobaczyć o co dokładnie chodzi w tej grze?
Szczerze, nie za bardzo. Wolę poleżeć.
Okej, jestem grzecznym Kenem i się słucham.
Kliknąłem myszką na
przycisk „anuluj”, wyłączyłem stronkę, a następnie komputer.
No właśnie, po co
wkręcać się w gierkę i się od niej uzależniać?
Też nie wiem. Uzależnienia są taaakie męczące.
Wstałem, zasunąłem za sobą krzesło i wyszedłem
bez oglądania się za siebie z pustego pomieszczenia. Zgodnie z daną samemu
sobie obietnicą wróciłem do pokoju i ułożyłem się wygodnie na zalanym błękitem
łóżku.
Ej, Emo, powiesz mi
dlaczego ściąłem nasze piękne włosy? Przecież ta nowa fryzura nic nam w gruncie
rzeczy nie daje.
To jest, mój drogi Kenie, nasza cicha forma buntu. Jednocześnie staramy
się również z zewnątrz być zupełnie kimś innym.
Ale ja lubiłem te nasze dawne włosy!
Zwłaszcza, gdy przez pewien czas je zapuszczaliśmy. Tak fajnie się je wtedy
czesało!
Khm, to ja już wolałem jak mieliśmy te krótkie włosy i ganiały za nami
dziewczyny.
Jak mieliśmy długie to też za nami
ganiano!
Taa, tylko wtedy o nasze względy ubiegali się chłopcy.
Ty… no faktycznie.
Może ty lepiej nie myśl, bo ci to nie wychodzi.
Dzięki za te komplementy!
Przykryłem nas
kołdrą.
Dobranoc, Emo!
Miłych snów, Ken.
Nasze powieki opadły i osunęliśmy się w objęcia Orfeusza.
----
----
*- Podpunkty oznaczone gwiazdki nie zaistnieją w nowej, zmodernizowanej Karcie Postaci Willisia.
Alfa: Tak naprawdę ten dodatek miał się pojawić dopiero po 11 rozdziale, ale stwierdziłam, że nie dam rady dokończyć 11 za szybko, więc mam nadzieję, że zaspokoiliście się choć trochę tym opkiem. ;)
------
