Translate

Współtwórcy

niedziela, 26 października 2014

Dodatek specjalny: ,, Ale, że … Rozdwojenie jaźni?”

                                                     „ Kącik redakcyjny”

Alfa: Wzięłam sobie do serca ten brak komentarzy, spowodowany zapewne małą liczbą osób odwiedzających tego bloga. No cóż, ale nie wolno się poddawać i zniechęcać. Dzisiaj wyjątkowo nieco inna forma wpisu, tak zwany dodatek specjalny do bloczka. Hehe. Jakoś tak samo wyszło.
 Tak jakby co akcja opowiadanka osadzona jest przed czasami Sierry. Więcej nie będę mówić, bo nie chcę spolerować, a że moja Beta ma teraz przerąbane w szkole i nie ma kiedy ze mną się spotkać, by pomagać mi w pisaniu, to dzisiejszy wpis jest jej zadedykowany.
 Drzeworyt: Słoneczko ty nasze, nie poddawaj się, ucz się pilnie w dnie i noce, nie dawaj się jesiennym zmorą uczuciowym, idź ciągle do przodu i pamiętaj, że nigdy o Tobie nie zapomnimy i nigdy nas nie stracisz (Chyba, że bardzo będziesz tego chciała :P ). Możesz się do nas zwracać w każdej potrzebie, nie ważne czy płaczesz, czy się jarasz i głupi uśmieszek nie chce ci zejść z twarzy. Doskonale wiesz, że zawsze będziemy za tobą! Dlatego, dziecinko ty nasza, nie daj się!
 Alfa: Nuu, kochana, nie waż się poddać złym myślą i to na tyle z tego przydługiego wstępu. :* Buźki. Mam nadzieję, że znajdziesz dla nas trochę czasu! A resztę czytelników zapraszamy do czytania! Dla was, kochane anonimki, też mamy głęboką myśl prosto z życia wziętą: „ Jeśli mówisz, że jest do dupy, to wiedz, że inni mają gorzej. Ba, jeśli uważasz, że spadłeś na dno pamiętaj, że pojęcie dna jest bardzo szeroko zrozumiałe. A jak już spadłeś na ziemię, to możesz się od niej odbić. Bo choć droga do celu jest długa i trudna, to, co czeka nas w jej trakcie, jest najcudowniejszym co mogło nas spotkać~”
 Drzeworyt: A zwłaszcza niezapowiedziane kartkówki z nie przerabianego wcześniej przez nauczyciela tematu. Najcudowniejsza rzecz na świecie!
 Alfa: :I Zapraszamy do czytania.
----
----
 Nudzi mi się i to tak perfidnie. Nie wiem dlaczego, ale nuudzii mii się. I w tym swoim nudzeniu się stwierdzam, że … nie jestem przyzwyczajony do bezruchu. Co prawda nie mogę się dać samemu sobie tak samo. To znaczy swoim potrzebą, które nakazują mi zacząć coś robić. Skoro już sobie obiecałem, że będę kimś innym to wytrzymam w tym postanowieniu!
 Powszechnie wiadomo, że początki są trudne, ale, ale, ale… no… żeby aż tak?
 Nudzi mi się!
 Czy przybranie zupełnie innej osobowości nie sprawi czasem, że moja psychika siądzie? Bo to będzie jedna wielka gra aktorska, w której chodzi o to, bym uwierzył, że osoba którą gram jest prawdziwym mną.
 To męczące.
 I powiem to znowu. No dobra, nie powiem, pomyślę. NUDZI MI SIĘ!
 Haloo, czy Emo-Willow jeszcze tu jest? Haloo? Odbiór! Tu Kenowata wersja naszej osoby! Czy dasz mi pozwolenie na ruszenie się z miejsca? Po co się pytam. To inaczej. Uwaga, wstaję! I wcale nie obchodzi mnie twoje zdanie, rozumiesz?
 Czy tylko mnie się wydaje, że robię  w tym momencie z siebie kompletnego idiotę? Co prawda nikt tego nie widzi i nie słyszy, ale gadanie, czy pytanie o pozwolenie samego siebie, nie uchodzi za normalne. Czy się mylę?
 Ej, Emoo! Nosz kurczę, nie ignoruj mnie!
 Chwileczka, Ken- ziewnięcie- śpię. Daj mi jeszcze chwilę, i to taką dłuższą. Poczekaj sobie spokojnie. Leżenie jest dobre, nic nie robienie jest dobre. Nie chce mi się wstawać, dlatego daj mi jeszcze chwilę.
 No odezwało się moje zaspane skarbie. Haloo, ty pierdzielone Emo, wstajemy! Nudzi mi się! Nie rozumiesz, że to wielki kryzys i trzeba jemu zapobiec?
 Pobiec? Nie, tym bardziej nie chcę pobiec.
 Pff. Kryzys. Trzeba zażegnać mój życiowy kryzys. Trzeba wstać. Czy nie rozumiesz moich potrzeb?
 Jak masz kryzys wieku średniego to nie mój problem. I weź się odwal. Nie sprowadzisz mnie na złą drogę. Nie ma bata.
 Nie chce mi się nic robić.
 Popadam w obłęd czy też normalnym jest, że czegoś bardzo mocno chcę, a jednocześnie bardzo mocno nie chcę? Czy ktoś może mi na to pytanie odpowiedzieć?
 Tak, to jest normalne. Chciałeś odpowiedzi, to ją masz.
 Ale ja nie chciałem odpowiedzi od ciebie!
 Ty to naprawdę masz problemy… Może jednak dasz mi w spokoju leżeć i kontemplować ten nasz jakże oryginalny sufit?
 Kurka. Gadam sam ze sobą. Stopień szaleństwa poziom 3! Waaa!
 Weź się uspokój i zacznij myśleć tą swoją połową mózgu nad czymś przyjemniejszym. Pomyślałby kto, że przejmujesz się tym, że ze mną gadasz.
 No a ty się nie przejmujesz? Jak gadam z tobą, to zupełnie tak, jakbym gadał sam ze sobą! Jesteśmy szaleni!
 Jak ktoś tu jest szalony to tylko ty. Ja tam uważam się za normalną, zamkniętą w sobie osobę.
Co ci daje to odstawianie paniki?
 Jak to co mi daje?
 Aaa… Już rozumiem. W ten sposób ci się nie nudzi.
 …
 No, a nie mam racji?
 Emo, weź mnie nie dobijaj. I tak mi się nudzi!
 Bez sensu jest to twoje narzekanie. Skoro tak nie masz co robić tą swoją połową osobowości to pomedytuj.
 A może zrobimy coś bardziej fizycznego, hmmm? Wtedy na pewno nie będę się nudzić!
 Czyli… masz ochotę na seks? Odpada. Leżenie lepsze od wyrywania jakichś lasek. Za dużo z tym zachodu. (No bo wiesz. Jak ktoś ciebie wyrywa to już zupełnie inna sprawa ;) )
 Od razu, że seks. Już samo robienie pompek jest ciekawsze od leżenia na wyrze niczym kłoda!
 Robienie pompek też odpada. To zbyt męczące zajęcie.
 Ogółem życie jest zbyt męczące, co nie?
 Dokładnie. W końcu mnie zrozumiałeś. Jestem pełen podziwu dla samego siebie.
 No tak, bo ja i ty to jedna osoba. Aż mam ochotę krzyczeć!
 A mi się nie chce krzyczeć, więc nie krzyczymy.
 Ej no, dlaczego nie? To też by było ciekawe!
 No właśnie nie za bardzo. Tak zacząć wrzeszczeć ni z tego ni z owego? Przecież nie jesteśmy psychiczni.
 A jak nie my to kto?
 Z resztą nikogo w domu nie ma. Nikt by nie zareagował. Co złego jest w krzyczeniu?
 Raczej chciałeś się spytać co złego jest w krzyczeniu bez najmniejszego powodu. Pomyślmy… Jest to bezsensowna forma wydawania z siebie dźwięków o wysokiej częstotliwości, przez co po dość krótkim czasie zdarlibyśmy sobie gardło.
 Ból jest przeze mnie niepożądany.
 Czyżby Emo nie lubiło się ciąć?
 To, że wyglądem przypominamy teraz Emo nie oznacza od razu, że naszym jedynym przyjacielem ma być żyletka.
 No tak, ale żyletka i nożyk to już co innego?
 Nie widzę w tym nic śmiesznego.
 No już, już. Nie naburmuszaj się tak. Jako ta nasza bardziej Kenowata część stwierdzam, że poniekąd masz rację. Może jednak pozwolisz mi działać i dasz nam wstać?
 Niedoczekanie twoje. Tak szybko z celibatu, polegającym na nic nie robieniu, nie zrezygnuję.
 Nikt by się o tym nie dowiedział! Nawet jeśli tak, to nic nam nie zrobią. Bo od kiedy zabrania się komukolwiek poruszać?
 No niby nikt nam nic nie zabronił, ale … ja to zrobiłem. Dlatego właśnie odpoczywamy, śpimy i powoli mamy zapadać w apatię.
 Wiesz, że to nie brzmi dobrze?
 Tu nie chodzi o brzmienie, tu chodzi o sens całej idei!
 To naszym postępowaniem kieruje jakaś idea? Serio? Od kiedy?
 Od teraz.
 Znowu jesteś zły? No wiesz co. Jak tak możesz?
 Proszę, zróbmy sobie przerwę w nic nie robieniu!
 Echh, nie odpuścisz?
 Oczywiście, że nie! Haloo! Nudzi mi się!
 To Ken, Haloo, idź spać. Nie będzie ci się wtedy nudziło. Może nawet będziesz w krainie marzeń sennych biegał, zmęczysz się i poczujesz się spełniony?
 Dzięki wielkie za taką radę. Ja wiem, że do mnie się już nie przyznajemy, bo jestem tą osobowością, która ma jeszcze jakieś chęci i ambicje i to jest niemożliwe do zniesienia. Wręcz godne pogardy, spalenia na stosie, śmierci męczeńskiej w studiu fitness, no ale pójdź mi na rękę i pozwól mi wstać!
 Niech ci będzie, ale pamiętaj, że kiedyś w końcu cię do końca wchłonę i skończą się czasy Kena.
 Bardzo. To. Pocieszające.
 Ja wiem, ja wiem. Uchh, a ja tak bardzo chciałem stać się mistrzem w dziedzinie „Nie ruszam się, bo poruszanie się jest zbyt męczące.”
 Aleś se długą nazwę dyscypliny wybrał, a skrót od tego to „NRSBPSJZM”. Nazwa równie długa i niełatwa do wypowiedzenia. Nrsbpsjzm. Impresjonizm! Nieruskiebopsjozmowanie!
 Bez komentarze, Ken, bez komentarza.
 Nieruskiebopsjozmowanie!
 
 Ta nazwa mi się spodobała! Haha.
 Taaa, właśnie słyszę.
Dobra, dobra Emo, nie gardź mną aż tak bardzo.
 Nie masz pojęcia czego ode mnie wymagasz.
To ja wstaję!
 Nasze ciało w końcu się poruszyło i usiedliśmy. Zadowolony przeciągnąłem się i stanąłem powoli na nogach, odzianych w tęczowe skarpetki.
 To co by tu porobić?
 Przeczesałem wzrokiem niebieski pokój w poszukiwaniu czegoś, co by przykuło moją uwagę
 Czemu w moim pokoju, pokoju nastolatka, są tylko książki? Gdzie jakieś łącze z Internetem? Nawet laptopa nie ma. O telefonie już nie wspominając…
 Co prawda miałem aż DWA telefony, bo jak to w dzisiejszych czasach, gorszy telefon miałem do dzwonienia, sms-owania oraz na nadzwyczajne wypadki- tzn. jakby ktoś chciał mnie okraść i kazał dać sobie telefon bez żalu oddałbym mu tę niemalże cegłówkę. Od tego przecież była. Ten lepszy model miałem do korzystania z popularnych portali i innych takich, czyli do ogólnego surfowania po wirtualnym świecie Internetów. Ten telefon był o wiele bliższy sercu. Co poniekąd jest śmieszne, bo żeby przedmiot nieożywiony najlepszym przyjacielem człowieka? Nawet cieszę się, że zerwałem z tym uzależnieniem.
 Na moje (nasze) nieszczęście, ten nowszy model się zepsuł, a cegła, mimo że cała i zdrowa nie nadawała się do zaspokojenia potrzeby wejścia na jakikolwiek portal. Uroki niezniszczalnej NOKII.
 I nie lepiej ci było leżeć?
 Ćśśś, zaraz wymyślę coś ciekawego do roboty. O ile się orientuję to ojczulek jeszcze nie zabrał z domu komputera… To jest myśl! Już wiem co będziemy dzisiaj robić!
 Wow! Gratuluję geniuszu!
 Nie zważając na słowa przesiąknięte ironią, wyszedłem z pokoju i zamknąłem z trzaskiem za sobą drzwi. Ot, same się zatrzasnęły.
 Uważaj, Ken, bo ktoś ci jeszcze uwierzy. No już głośniej być nie mogłeś. Pff.
  Nie bądź na mnie zły. Obiecuję, że za dwie godziny grzecznie się położę i będziesz mógł zostać mistrzem w dziedzinie Nieruskiegobopsjozmowania.
  Pff.
  Nieco niepewnie otworzyłem drzwi od dawnego biura ojca. Kiedyś było tu mnóstwo papierów, na ścianach wisiały winyle, plakaty, gabloty, a teraz… było tu tak pusto. Brak życia. Jednie komputer został. Niemal ostatnia pamiątka po tacie, która niedługo także zniknie. Wszystko związane z Nim nagle znikało. Tylko ten sprzęt został tu przypadkiem.
  Nic na to nie poradzę.
  A teraz czas poszukać czegoś ciekawego do porobienia w magicznym świecie, w którym pojęcie „troski” nie istniało. No może na Wikipedii.
  Usiadłem przed komputerem i wcisnąłem guzik, który miał uruchomić maszynę. Cicho gwizdałem sobie pod nosem ku niezadowoleniu mojej drugiej jaźni.
  W końcu po długim oczekiwaniu mogłem wejść na Chroma i zacząć przeszukiwać strony.
  Moje czarne oczy przyciągnęła reklama jakiejś darmowej gry, w której miało się za zadanie wybudować swoją przyszłość za pomocą postaci, która miała być „nami”.
  Przesunąłem kursor na reklamę i wszedłem na stronkę.
  Okazało się, że przed grą trzeba było napisać kartę postaci. No cóż, skoro nam się nudziło to mogłem coś takiego uzupełnić.
  Zabijacze czasu były w tym momencie bardzo mile widziane.
  Ściągnąłem potrzebny plik i go otworzyłem. Wyskoczyła mi pusta strona z pytaniami o informacje.
  Pisanie czas zacząć.
---*
  Imię: Willow
  Nazwisko: Blackburn
  Nick* : EmoKenuś
  Wiek: 17 lat
  Urodziny: 13 grudnia
  Wygląd:
·         Kolor włosów: czarny.
·         Kolor oczu: czarne (Bez soczewek- błękitne)
·         Typowy ubiór: dwunasto dziurkowe, czarne glany, jeansy, czarna skóra i ciemne koszulki z rockowymi napisami,
·         Wzrost: 167 cm
·         Typowo kobieca uroda,
·         Szczupły, drobny, o bladym odcieniu skóry.
  Znaki szczególne: Stalowe kółko w dolnej wardze oraz pomalowane na czarno paznokcie.
  Typowe zachowania:
·         Nie odzywam się,
·         Jestem spokojny, wręcz apatyczny,
·         Nie wyrażam tego, co czuję,
·         Muszę przyznać, że czasami patrzę na innych z pogardą,
·         Bez przerwy prowadzę rozważania na różne tematy.
  Blizny, tatuaże:  Brak.
  Plany na przyszłość:  Brak. Nigdy o tym za poważnie nie myślałem, choć gdy byłem młodszy marzyłem o zostaniu… stylistą.
  Ciekawostki:
  • Mam słabość do kotów, a zwłaszcza do tych czarnych,
  • Lubię znajdować opuszczone przez ludzkość miejsca, a następnie w nich przesiadywać,
  • Nie na widzę szarego,
  • Jestem tolerancyjny,
  • * Mam wrażenie, że cierpię na rozdwojenie jaźni,
  • Gdy jestem zdenerwowany, kręcę swoim kolczykiem,
  • Nie lubię przebywać wśród ludzi,
  • Mam kilka fobii…
  Czego twoja postać chciałaby doświadczyć?/ O czym zawsze marzyła?
  Emm… Trudno mi się do tego przyznać, ale chciałbym mieć swojego cichego obserwatora, który doglądałby mnie każdego dnia, pomagał mi w najgorszych momentach, był moim stróżem i najbliższą mi osobą. Może w końcu dowiedziałbym się co to znaczy troska o kogoś?
---*
  No to jak, idziemy poleżeć?
  Co prawda obiecałem, ale nie chciałbyś zobaczyć o co dokładnie chodzi w tej grze?
  Szczerze, nie za bardzo. Wolę poleżeć.
  Okej, jestem grzecznym Kenem i się słucham.
  Kliknąłem myszką na przycisk „anuluj”, wyłączyłem stronkę, a następnie komputer.
  No właśnie, po co wkręcać się w gierkę i się od niej uzależniać?
  Też nie wiem. Uzależnienia są taaakie męczące.
  Wstałem, zasunąłem za sobą krzesło i wyszedłem bez oglądania się za siebie z pustego pomieszczenia. Zgodnie z daną samemu sobie obietnicą wróciłem do pokoju i ułożyłem się wygodnie na zalanym błękitem łóżku.
  Ej, Emo, powiesz mi dlaczego ściąłem nasze piękne włosy? Przecież ta nowa fryzura nic nam w gruncie rzeczy nie daje.
  To jest, mój drogi Kenie, nasza cicha forma buntu. Jednocześnie staramy się również z zewnątrz być zupełnie kimś innym.
  Ale ja lubiłem te nasze dawne włosy! Zwłaszcza, gdy przez pewien czas je zapuszczaliśmy. Tak fajnie się je wtedy czesało!
  Khm, to ja już wolałem jak mieliśmy te krótkie włosy i ganiały za nami dziewczyny.
  Jak mieliśmy długie to też za nami ganiano!
  Taa, tylko wtedy o nasze względy ubiegali się chłopcy.
  Ty… no faktycznie.
  Może ty lepiej nie myśl, bo ci to nie wychodzi.
  Dzięki za te komplementy!
  Przykryłem nas kołdrą.
  Dobranoc, Emo!
  Miłych snów, Ken.
  Nasze powieki opadły i osunęliśmy się w objęcia Orfeusza.
----
----

*- Podpunkty oznaczone gwiazdki nie zaistnieją w nowej, zmodernizowanej Karcie Postaci Willisia.


Alfa: Tak naprawdę ten dodatek miał się pojawić dopiero po 11 rozdziale, ale stwierdziłam, że nie dam rady dokończyć 11 za szybko, więc mam nadzieję, że zaspokoiliście się choć trochę tym opkiem. ;)
---
---

3 komentarze:

  1. Super ! Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Emmm... Alfo, Drzewku... Dzięki kochani za wsparcie... Serio.
    Wasza Beta

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak szprytnie wpleciona odpowiedź na mój poprzedni komentarz! :D
    /qazqweop

    OdpowiedzUsuń